klasyka

Na cholerę mi ten Proust, czyli “Czas odnaleziony”

Na cholerę mi ten Proust, czyli “Czas odnaleziony”

Kie­dyś na dru­gim roku stu­diów nie­chęt­nie i w pośpie­chu zmor­do­wa­łem W stro­nę Swan­na, co zresz­tą od razu uzna­łem za cał­ko­wi­tą stra­tę cza­su. Pew­nie gdy­bym dotarł do Cza­su odna­le­zio­ne­go, zna­la­zł­bym dla tej lek­tu­ry logicz­ne uza­sad­nie­nie, ale wte­dy waż­niej­sze było picie wina

Antysemityzm na salonach, czyli „Strona Guermantes” Marcela Prousta

proust strona guermantes okladka

Stro­na Guer­man­tes, czy­li trze­ci tom W poszu­ki­wa­niu stra­co­ne­go cza­su Pro­usta, to chy­ba naj­nud­niej­sza część cyklu. Przy­naj­mniej jak dotąd, bo jesz­cze czte­ry przed nami. Nie ma zatem sen­su silić się na recen­zję. Lepiej opo­wiem Wam o anty­se­mi­ty­zmie. Tzw. afe­ra Drey­fu­sa prze­szła

Ciastko z masłem, czyli „W stronę Swanna” Marcela Prousta

Proust W stronę Swanna okładka

Kie­dy pierw­szy raz pró­bo­wa­łem prze­czy­tać W poszu­ki­wa­niu stra­co­ne­go cza­su, mia­łem tyl­ko 21 lat, było we mnie mnó­stwo nie­cier­pli­wo­ści, a lista nie­prze­czy­ta­nych lek­tur wyda­wa­ła mi się nie­przy­zwo­icie dłu­ga. Uda­ło mi się dotrzeć tyl­ko do koń­ca W stro­nę Swan­na, i to pew­nie

O bohaterstwie i gulaszu z knedlikami, czyli „Losy dobrego żołnierza Szwejka” J. Haška

losy dobrego zolnierza szwejka

Ich mel­de gehor­sam, Herr Obe­rst, ich bin besof­fen – mel­du­nek pija­ne­go w sztok kape­la­na polo­we­go to jed­na z nie­zli­czo­nych scen, któ­re w powie­ści Jaro­sla­va Haška uka­zu­ją absurd I woj­ny świa­to­wej. Schla­ni księ­ża beł­ko­czą­cy na mszach polo­wych o odpusz­cze­niu grze­chów, ska­co­wa­ni