
Powieść polityczna libijskiego autora, żyjącego głównie na Zachodzie i piszącego po angielsku. Taka powieść polityczna, która zamienia się w rozbudowaną pochwałę przyjaźni, a ton dominuje w niej elegijny. Ładna i poruszająca.
Punkt wyjścia jest taki: dwóch młodych Libijczyków studiujących w Edynburgu udaje się na manifestację pod ambasadą libijską w Londynie, żeby zaprotestować przeciw aresztowaniom swoich rówieśników w ojczyźnie. Z ambasady otwarto ogień z karabinu maszynowego. Zginęła młoda brytyjska policjantka (naprawdę), kilkanaście osób zostało rannych. W tym nasi bohaterowie. Zmyśleni, ale w innym wymiarze prawdziwi.
Prawdziwi, bo można uwierzyć w ich prawdziwość. Granica między prawdą a zmyśleniem jest zacierana w subtelny sposób. Na przykład wtedy, gdy do szpitala przychodzi jakiś mężczyzna twierdzący, że znał ojca naszego bohatera. Kilkadziesiąt stron później narrator relacjonuje, że ten człowiek został porwany w Kairze przez tajniaków, wywieziony do Libii, a następnie torturowany i zamordowany przez ludzi związanych z reżimem Kaddafiego. A tak się najprawdopodobniej stało z ojcem Hishama Matara.
I dlatego bohaterowie są zmyśleni, a jednak prawdziwi.
Dalsza część książki to dzieje wieloletniej przyjaźni między tymi postrzelonymi studentami. A także między nimi i pisarzem, którego tekst był dla bohaterów ważny przed niefortunnym protestem pod ambasadą w 1984 roku. I jest to narracja, która toczy się bardzo pięknie, niespiesznie, kapryśnie. Ostatecznie lądujemy w roku 2011, gdy podczas Arabskiej Wiosny uczestnicy zbrojnego ruchu oporu wloką trupa Kaddafiego. Czyli tak, są to dzieje wieloletniej przyjaźni, opowiedziane bardzo pięknie.
Czy można mieć jakiś zarzut? Pewnie można by tę książkę skrócić o jakieś 100 stron. Ale przecież któryś z bohaterów Moich przyjaciół przyznaje, że spośród różnych wad libijskim pisarzom z pewnością brakuje zwięzłości. Czy jakoś tak.
4,5/6
PS. Czytałem w Wielkanoc, więc książce towarzyszy pierwsza płyta Marillion z Hogarthem. Bo jest na niej Easter. Piosenka, którą na tej płycie lubię najmniej. A też jest ładna.
A którą lubię najbardziej? Wiadomo:
