muzyka

Święte oblicze polskiej muzyki poważnej, czyli „Kilar. Geniusz o dwóch twarzach” M. Wilczek-Krupy

kilar okladka

Jestem fanem pol­skiej muzy­ki poważ­nej od kie­dy usły­sza­łem Sym­fo­nię pie­śni żało­snych Górec­kie­go. Napraw­dę, pol­scy mini­ma­li­ści to wszech­świa­to­wy poziom i kom­plet­nie nie rozu­miem, dla­cze­go tak niska jest ich zna­jo­mość w ojczyź­nie. Cho­ciaż aku­rat Woj­ciech Kilar na brak popu­lar­no­ści nie narze­kał. Przecież

Ploty o bluesie, czyli biografia Erica Claptona

Eric Clapton Bóg Gitary okładka

Gdy w poło­wie lat 60. na ścia­nie sta­cji metra Isling­ton poja­wił się napis „Clap­ton jest Bogiem”, gita­rzy­sta miał zale­d­wie 20 lat. Dzie­sięć lat póź­niej naj­waż­niej­szy bia­ły gita­rzy­sta blu­eso­wy na świe­cie zaj­mo­wał się głów­nie mar­no­wa­niem swo­je­go talen­tu – był alko­ho­li­kiem, narkomanem

Strange fruit, czyli „Lady Day śpiewa bluesa” Billie Holiday i Williama Dufty’ego

Strange fruit, czyli „Lady Day śpiewa bluesa” Billie Holiday i Williama Dufty’ego

Southern tre­es bear a stran­ge fru­it, Blo­od on the leaves and blo­od at the root  W koń­cu moż­na prze­czy­tać po pol­sku legen­dar­ną auto­bio­gra­fię Lady Day. A wła­ści­wie czę­ścio­wo spre­pa­ro­wa­ną auto­bio­gra­fię, w koń­cu tak napraw­dę jej auto­rem jest Wil­liam Dufty, któ­ry wysłu­chał cierpliwie

Choochie Coochie Man, czyli „Blues z kapustą” J. Chojnackiego

Choochie Coochie Man, czyli „Blues z kapustą” J. Chojnackiego

Jan Choj­nac­ki jest naj­waż­niej­szą obok Woj­cie­cha Man­na oso­bą odpo­wie­dzial­ną za popu­la­ry­za­cję blu­esa w Pol­sce. Jak to się sta­ło, że smut­ne pio­sen­ki bie­da­ków z roz­pa­lo­nej słoń­cem Del­ty zna­la­zły tak żywy oddźwięk w chłod­nej i wietrz­nej Pol­sce, ojczyź­nie pie­ro­gów i bigo­su? W

Anarchy In The FR, czyli „Vernon Subutex, t. 1” V. Despentes

vernon subutex

Ver­non Sub­u­tex został poko­na­ny przez Napste­ra i jego następ­ców – Kaazę, eMu­le, tor­ren­ty, pli­ki na Rapid­Sha­re. Ale zamiast pójść do urzę­du pra­cy po zasi­łek, Ver­non posta­na­wia zro­bić to, cze­go nauczy­ły go roc­ko­we pio­sen­ki – odpa­lić szlu­ga, otwo­rzyć pierw­szą lep­szą butelkę