Bez zbędnych morałów, czyli Nusia i dzieci

nusia recenzja

Wizy­tów­ką szwedz­kiej lite­ra­tu­ry od zawsze były książ­ki dla naj­młod­szych. Nawet autor best­sel­le­ro­wej try­lo­gii kry­mi­na­łów „Mil­le­nium” Stieg Lars­son bez­po­śred­nio odwo­ły­wał się do „Detek­ty­wa Blom­kvi­sta” czy „Pip­pi Lang­strump” – czy­li kul­to­wych ksią­żek Astrid Lind­gren. Dzię­ki poznań­skim „Zaka­mar­kom” pięk­nych wydań docze­ka­ły się jej obraz­ko­we książ­ki o dzie­ciach z Bul­ler­byn, Pip­pi, czy Emi­lu. To rów­nież dzię­ki temu wydaw­nic­twu w języ­ku pol­skim prze­mó­wi­ła Nusia. Seria ksią­żek Piji Lin­den­baum na tle pol­skich czy­tel­ni­czych pro­po­zy­cji dla przed­szko­la­ków wyróż­nia poczu­cie humo­ru i moc­ne osa­dze­nie w zupeł­nie nie­prze­sło­dzo­nych realiach.

Nie bądź łosiem, zaprzyjaźnij się z Nusią

Nusia cho­dzi do przed­szko­la (bawi się w nim lal­ka­mi, wycho­dzi na spa­ce­ry i na plac zabaw, obo­wią­zu­je ją leża­ko­wa­nie, a na obiad dosta­je nale­śni­ki), cza­sa­mi jej się nudzi, chcia­ła­by mieć rodzeń­stwo i być taka jak nia­nia sąsiad­ki, czy­li doty­czą ją wszyst­kie pro­ble­my innych boha­te­rów dzie­cię­cych serii: od Tup­cia Chrup­cia i Żół­wi­ka Fran­kli­na począw­szy na pol­skiej Basi skoń­czyw­szy. Siłą Nusi jest nie­stan­dar­do­we uję­cie i roz­wią­za­nie pro­ble­mu.

Gdy tchórz­li­wa Nusia gubi swo­je przed­szko­le na spa­ce­rze do lasu, spo­ty­ka w nim wil­ki, któ­re oka­zu­ją się raczej leni­we, niż prze­ra­ża­ją­ce. Głów­nie zaj­mu­ją się „sta­niem za drze­wa­mi i zgrzy­ta­niem zęba­mi”. Po wspól­nie spę­dzo­nym dniu, któ­ry upły­wa na zaba­wie w leka­rza, zawo­dach we wspi­na­niu się na drze­wa, goto­wa­niu zupy z bło­ta i jagód oraz śpie­wa­niu smut­nych pio­se­nek oka­zu­je się, że strach ma wiel­kie oczy. A po tym jak wil­ki odpro­wa­dza­ją Nusię do przed­szko­la, dziew­czyn­ka zamiast, jak do tej pory, wymy­ślać czar­ne sce­na­riu­sze, pierw­szy raz decy­du­je się sko­czyć z dachu dom­ku na pla­cu zabaw. Taka jest dziel­na!

Gdy Nusia z kolei chce mieć star­sze­go bra­ta, dosta­je trzech. Są nimi łosie, któ­re wła­śnie prze­cho­dzą obok jej blo­ku i chęt­nie przy­sta­ją na jej pro­po­zy­cję koli­ga­cji. Oka­zu­je się jed­nak, że Nusi dużo lepiej było jed­nak samej, a łosie mimo, że na szczę­ście sobie poszły, zosta­wi­ły po sobie mnó­stwo nie­sprząt­nię­tych bob­ków.

nusia i baranie łby

Nie zadzieraj z dziewczynami

Szczę­śli­wie Pija Lin­den­baum stwo­rzy­ła cie­ka­wą małą boha­ter­kę, któ­rej pozwo­li­ła nie lubić wię­cej rze­czy niż tyl­ko osła­wio­ne­go szpi­na­ku. Nusia nie lubi panów co wska­ku­ją do base­nu, nie lubi się opa­lać i naj­wy­raź­niej nie prze­pa­da za sukien­ka­mi. Jest dziew­czyn­ką w wie­ku przed­szkol­nym w dżin­sach i bez war­ko­czy­ków.

Książ­ki o Nusi, oprócz cie­płych histo­rii ofe­ru­ją dziec­ku (i rodzi­co­wi) prze­gląd prze­róż­nych przed­sta­wi­cie­li spo­łe­czeń­stwa. I nie jest to gale­ria prze­cięt­nia­ków: tata kole­gi z przed­szko­la jest nie­co dre­so­wa­tym mię­śnia­kiem (a przy tym tro­skli­wym ojcem), przed­szko­lan­ka cią­gle powta­rza „wyśmie­ni­cie!” i mimo jej nie­wąt­pli­we­go zawo­do­we­go powo­ła­nia nie wyglą­da na inte­lek­tu­al­ny auto­ry­tet, do pomo­cy przy­dzie­lo­no jej zaś… przed­szko­lan­ka! – mło­dzień­ca z zaro­stem i nie­mow­la­kiem zawie­szo­nym w nosi­deł­ku na brzu­chu. Tata Nusi na waka­cjach, wycią­gnię­ty na leża­ku czy­ta „Ame­ri­can Psy­cho”, a nia­nia małej sąsiad­ki ma pofar­bo­wa­ne na czar­no wło­sy, tatu­aże i odważ­nie poma­lo­wa­ne paznok­cie.

Nusia spu­ści­ła powie­trze z opo­wie­ści z mora­łem. Jest nie­ba­nal­na, pięk­nie nary­so­wa­na, świet­nie napi­sa­na i nie­na­chla­nie peda­go­gicz­na. Nusia uczy spo­łecz­nej tole­ran­cji, przy oka­zji zaś udo­wad­nia, że pię­cio­let­nia dziew­czyn­ka to nie ślicz­na lalecz­ka, peł­na marzeń o Kucy­kach Pony i błysz­czą­cych tia­rach.

5/5

Autor­ka: Han­ka (gościn­nie)

www.facebook.com/literaturasaute

Facebooktwittergoogle_pluslinkedintumblrmail