Czarnoskóra Medea i monolog zza światów, czyli „Umiłowana” Toni Morrison

Czarnoskóra Medea i monolog zza światów, czyli „Umiłowana” Toni Morrison

124 był nawiedzony. Pełen dziecięcego jadu. Wiedziały o tym kobiety mieszkające w tym domu i wiedziały dzieci. Początek najsłynniejszej powieści Toni Morrison elektryzuje jak mało co w literaturze. Gdybym miał ułożyć listę 10 Najlepszych Początków Powieści Ever, Umiłowana otwierałaby pierwszą trójkę. Ciężar gatunkowy słów

Niemieccy pisarze nie potrafią się śmiać, czyli „Wiolonczelistka” Michaela Krügera

Niemieccy pisarze nie potrafią się śmiać, czyli „Wiolonczelistka” Michaela Krügera

Współczesny postawangardowy kompozytor, zbijający niezłe kokosy na tworzeniu muzyki do seriali telewizyjnych, staje w obliczu niesłychanego dylematu – czy piękna młoda dziewczyna, która się wprasza do jego mieszkania, może być przypadkiem jego córką? Nie jest to całkiem nieprawdopodobne, gdyż kompozytora łączył niegdyś

Świt i zmierzch rewolucji imażynistycznej, czyli „Cynicy” A. Marienhofa

Świt i zmierzch rewolucji imażynistycznej, czyli „Cynicy” A. Marienhofa

  Wraz z rewolucją bolszewicką skończył się futuryzm, a zaczął imażynizm. Różnica między nimi jest ogromna – obraz zamiast deklaracji, metafora w miejsce pustosłowia. Skok jest tak ogromny, jak przejście od niemieckiego ekspresjonizmu w kinie do montażu intelektualnego Eisensteina. Niestety, i Eisenstein, i imażyniści marnie wyszli