Rosja bez cenzury, czyli “Przyszło nam tu żyć” Jeleny Kostiuczenko

Rosja bez cenzury, czyli “Przyszło nam tu żyć” Jeleny Kostiuczenko

Kil­ka­na­ście repor­ta­ży rosyj­skiej dzien­ni­kar­ki śled­czej, Jele­ny Kostiu­czen­ko, wła­śnie wyszło w pol­skim prze­kła­dzie nakła­dem Czar­ne­go. To dobra robo­ta dzien­ni­kar­ska i garść nie­po­ko­ją­cych sygna­łów z Rosji. Nie­po­ko­ją­cych, bo sku­pia­ją­cych się albo na pato­lo­giach spo­łecz­nych (prze­moc, pro­sty­tu­cja, nar­ko­ty­ki, gang­ster­ka, homo­fo­bia), albo na kon­flik­tach

Przestrogi dla Europy, czyli “Kronika niedzielna” Sándora Máraiego

Przestrogi dla Europy, czyli “Kronika niedzielna” Sándora Máraiego

Wyda­ny ostat­nio po pol­sku wybór felie­to­nów Mára­ie­go z lat 1936–1943 jest lek­tu­rą waż­ną, bo nie­po­ko­ją­co aktu­al­ną. Przed­wo­jen­ne prze­stro­gi dla Euro­py to nadal świe­że, mimo dystan­su cza­so­we­go, pyta­nia o euro­pej­ską toż­sa­mość pośród nacjo­na­li­zmów. Przy­naj­mniej kil­ka spo­śród zgro­ma­dzo­nych w tomi­ku tek­stów może

Baśnie ze stocka, czyli “Baśniobór” Brandona Mulla

Baśnie ze stocka, czyli “Baśniobór” Brandona Mulla

Pierw­szy tom Baśnio­bo­ru to spraw­nie skom­po­no­wa­ne i urze­ka­ją­ce fan­ta­sy dla dzie­ci w prze­dzia­le od czwar­tej do szó­stej kla­sy pod­sta­wów­ki. Star­szym czy­tel­ni­kom mogą prze­szka­dzać licz­ne kli­sze z kla­sy­ki gatun­ku i natręt­ny dydak­tyzm. Do zazna­jo­mie­nia się z przy­go­da­mi Ken­dry i Setha w

Idzie skacząc po górach, czyli “Kiczery” Adama Robińskiego

Idzie skacząc po górach, czyli “Kiczery” Adama Robińskiego

Nowa książ­ka Ada­ma Robiń­skie­go skła­da się z zapi­sków z podró­ży po Biesz­cza­dach. Kicze­rom naj­bli­żej do kon­wen­cji książ­ki podróż­ni­czej, w typo­wym dla Czar­ne­go kli­ma­cie — tro­chę nostal­gicz­nym, tro­chę sen­nym, z domi­nu­ją­cą nad wszyst­kim przy­ro­dą. Ostat­ni kwar­tał 2019 roku upły­nął mi pod

Miłość po węgiersku, czyli “Gra w cykora” Szilárda Rubina

Miłość po węgiersku, czyli “Gra w cykora” Szilárda Rubina

Węgier­ska powieść Gra w cyko­ra sprzed pół­wie­cza to kla­sycz­ne love sto­ry z lek­kim odchy­le­niem sado­ma­so­chi­stycz­nym (w sfe­rze emo­cji, żad­nej por­no­gra­fii) i uro­kiem sta­re­go świa­ta odcho­dzą­ce­go w nie­pa­mięć. Miło, ale bez prze­sa­dy. Chy­ba nie tyl­ko ja mam pro­blem z książ­ka­mi okre­śla­ny­mi