2018

Książkowy niezal, rosyjskie rapsy i spiritual jazz, czyli “Porwanie na planecie Z” Natalii Kuntić

Natalia Kuntić - Porwanie na planecie Z

Jak vlo­ger­ka wyda­je książ­kę to wiedz, że coś się dzie­je. Z defi­ni­cji omi­jam wszyst­kie książ­ki pisa­ne przez blogo- i vlo­gos­fe­rę, podob­nie jak wypo­ci­ny wszel­kich cele­bry­tów. Ale tym razem zro­bi­łem wyją­tek, bo Kawa i Awan­gar­da Nata­lii Kun­tić to nie rur­ki z

Takie ładne sprośne rysunki, czyli “Berezowska. Nagość dla wszystkich” Małgorzaty Czyńskiej

Małgorzata Czyńska - Berezowska. Nagość dla wszystkich

Miło, że w serii Bio­gra­fie Czar­ne wypu­ści­ło bio­gra­fię naj­waż­niej­szej pol­skiej autor­ki rysun­ków ero­tycz­nych. Bere­zow­ska była mar­gi­na­li­zo­wa­na w pol­skiej kul­tu­rze w związ­ku z tema­ty­ką prac, a nale­ży jej się bar­dziej pocze­sne miej­sce. Z bar­dzo waż­nych wzglę­dów. Maja Bere­zow­ska współ­two­rzy­ła kawiarniano-wielkomiejski etos

Płyty zamiast tomików, czyli “Obcy astronom” Grzegorza Ciechowskiego

Grzegorz Ciechowski - Obcy Astronom - recenzja

Cie­chow­ski wie­lo­krot­nie powta­rzał, że nagry­wa pły­ty po to, by nie być zmu­szo­nym do wyda­wa­nia tomi­ków z wier­sza­mi. Wresz­cie docze­kał się pięk­nej anto­lo­gii. I to nie byle gdzie, bo w Biu­rze Lite­rac­kim. Nie wiem, czy to przy­pa­dek, że Obcy astro­nom ukazał

Oral history o Grzegorzu Ciechowskim, czyli “Lżejszy od fotografii” Piotra Stelmacha

Ciechowski - Stelmach "Lżejszy od fotografii"

Kolej­ne podej­ście do życia i twór­czo­ści Grze­go­rza Cie­chow­skie­go. Tym razem mate­riał został przy­go­to­wa­ny i zmon­to­wa­ny przez Pio­tra Stel­ma­cha, zna­ko­mi­te­go dzien­ni­ka­rza Trój­ki. I pew­nie dla­te­go jest to pierw­sza książ­ka rze­czy­wi­ście uda­na. Lżej­szy od foto­gra­fii. O Grze­go­rzu Cie­chow­skim Pio­tra Stel­ma­cha to pozycja,

Ameryka na pigułach, czyli “Dreamland” Sama Quinonesa

“Dreamland” Sama Quinonesa

Monu­men­tal­ny repor­taż Quino­ne­sa Dre­am­land. Opia­to­wa epi­de­mia w USA to świet­ny przy­kład dzien­ni­kar­stwa zaan­ga­żo­wa­ne­go — takie­go, któ­re usi­łu­je zmie­nić świat, żeby był ciut lep­szy. Cho­ciaż gdy w grę wcho­dzą leki opia­to­we i hero­ina, szan­se są nikłe. Okład­ka książ­ki suge­ru­je, że będzie­my czytać

Lizaki to czysta chemia, czyli “Tirza” Arnona Grunberga

Arnon Grunberg - Tirza

Zaczy­na się jak Sce­ny z życia mał­żeń­skie­go Berg­ma­na, a koń­czy jak Cze­ka­jąc na bar­ba­rzyń­ców Coet­ze­ego. Tirza Arno­na Grun­ber­ga to książ­ka iry­tu­ją­ca, nie­przy­jem­na, wytrą­ca­ją­ca ze stre­fy kom­for­tu — a do tego zna­ko­mi­cie napi­sa­na. Wła­ści­wie to już dru­ga książ­ka z krę­gu literatury

Pokochała papieża, czyli “Słońce narodu” Kuby Wojtaszczyka

Kuba Wojtaszczyk - Słońce narodu

Po barokowo-turpistycznej powie­ści Dla­cze­go nikt nie wspo­mi­na psów z Tita­ni­ca? Kuba Woj­tasz­czyk wra­ca do reali­zmu i kry­ty­ki pol­skie­go pie­kieł­ka rodzin­ne­go. Słoń­ce naro­du to książ­ka z cha­rak­te­rem, ale do pierw­szej ligi nie przej­dzie. Z kil­ku powo­dów. Wni­kli­wi czy­tel­ni­cy wyty­ka­ją ana­chro­ni­zmy, miłośnicy