Rzeź i melancholia, czyli „Konformista” A. Moravii

moravia konformista

Trzeba dowieść sobie samemu i innym ludziom swojej normalności, która nie byłaby normalnością, gdyby nie wymagała nieustannego pogłębiania, objawiania i potwierdzania. Te słowa Marcella, głównego bohatera Konformisty Alberta Moravii, najlepiej ukazują przesłanki, jakimi kierują się zwykli, szarzy, często nijacy ludzie, głoszący pochwałę normalności i wyznaczający tej normalności standardy. Co jest dobre, moralne, normalne i pożądane, a co chore, zdegenerowane i obrzydliwe? Marcello wie o tym dobrze, bo jest porządnym obywatelem i dobrym urzędnikiem państwowym. Problem jednak w tym, że państwo do faszystowskie Włochy, a wierna służba narodowi to udział w morderstwie.

Co jest normalne, a co nienormalne?

Alberto Moravia w swojej pierwszej (i nie ostatniej) głośnej książce o faszyzmie, wydanej we Włoszech w 1951 roku, skupia się przede wszystkim na tym, w jaki sposób kształtuje się osobowość młodego człowieka wspierającego reżym i zdolnego do zbrodni w imię ideologii. W przypadku Marcella mowa o kilku ważnych doświadczeniach, takich jak przemoc szkolna, zamiłowanie do okrucieństwa wyrażające się m.in. w bezmyślnym zabijaniu jaszczurek i skrzywdzeniu kota, drwiny ze strony silniejszych kolegów. A także o jednym wydarzeniu granicznym – próbie uwiedzenia i wykorzystania chłopca przez pedofila – które kończy się tragicznie: chłopiec trzykrotnie strzela do swojego niedoszłego krzywdziciela z pistoletu, co kształtuje go na resztę życia. Marcello staje się zbrodniarzem, któremu zbrodnia uszła na sucho. A taka sposobność będzie się jeszcze mogła powtórzyć – w trakcie wykonywania tajnej misji dla rządu Mussoliniego.

W książce zaakcentowane są dwa podstawowe problemy moralne, z jakimi próbuje się uporać Marcello. Pierwszy to ustalenie granicy między tym, co normalne i tym, co nienormalne. W okresie dyktatury Mussoliniego moralne i społecznie akceptowalne jest to, do czego dąży tłum. Dlatego bohaterowi udaje się uniknąć odpowiedzialności poprzez rozmycie się w tłumie drobnych faszystowskich urzędników (o tym, że Marcello wykonywał misję specjalną z zabójstwem w tle, rzecz jasna nie wie nikt). Fanatyczna miłość do narodu i wierność Duce to dla bohatera najlepsze kryterium normalności, dzięki której inne wątpliwości można zamieść pod dywan.

Kolejnym problemem jest rola seksualności w kształtowaniu tożsamości młodego faszysty. Molestowanie przez pedofila to bez wątpienia krzywda jaka (niemal) przytrafia się Marcellowi, ale przy okazji poruszony jest też inny aspekt dojrzewania seksualnego bohatera. Chłopiec czerpie sporą przyjemność z bycia adorowanym przez starszego mężczyznę, a w dorosłym życiu nieraz łapie się na tym, że lubi zachowywać się „kobieco” (według własnego, dość mętnego kryterium), w kobietach podobają mu się najbardziej „męskie” cechy (kryteria nadal mętne, np. wysokie czoło), a do seksu z własną, drobnomieszczańsko porządną, wyposażoną we wszystkie standardowe okrągłości i stuprocentowo „kobiecą” żoną najczęściej po prostu się zmusza. Marcello jest wzorcowym seksistą, bo tak nakazuje mu faszystowski wzorzec normalności. A fakt, że sam niespecjalnie mieści się w tym wzorcu, to coś, co Marcello stara się zataić za wszelką cenę.

A co, jeśli wszyscy są nienormalni?

W kluczowej dla problematyki powieści scenie zamknięty w domu wariatów ojciec Marcella wygłasza płomienną mowę na cześć Italii – karykaturę przemówienia Mussoliniego przystępującego do II wojny światowej. Bohater bełkoczący na szpitalnym łóżku o rzezi i melancholii (to bezsensowne zestawienie słów staje się przewrotną metaforą faszyzmu) ukazuje pozorność i umowność takich pojęć, jak normalność, wierność i moralność. Faszyzm jako zbiorowy obłęd – taką diagnozę stawia Moravia zwolennikom Mussoliniego. Zarówno tym aktywnym politycznie, jak i zwykłym, szarym ludziom, których wielka polityka nie interesuje, o ile wszystko jest tak, jak być powinno.

Konformista jest jedną z najbardziej znanych na świecie powieści Moravii, m.in. dzięki nominowanemu do Oscara i Złotego Globu filmowi Bertolucciego z 1970 roku, choć nie najlepszą – autor po latach przyznał, że potraktował temat zbyt pobieżnie i nieco tendencyjnie, dlatego wracał do niego również w późniejszych książkach. Natomiast krytyka zwykłych ludzi, którzy z rozmaitych pobudek – najczęściej wynikających z ignorancji – dają przyzwolenie na krzywdę i zbrodnię, to temat znajdujący rozwinięcie w rozmaitych powieściach włoskiego pisarza, np. w NudziePogardzie. Warto do nich wracać, w końcu temat nie starzeje się nigdy.

4/5

 

www.facebook.com/literaturasaute

 

 

Rzeź i melancholia, czyli „Konformista” A. Moravii
Facebooktwittergoogle_pluslinkedintumblrmail
Tagged on: