Jak pryska american dream, czyli „Amerykańska sielanka” Philipa Rotha

amerykańska sielanka philip roth

Szwed to fajny gość. Jest przystojny, wspaniale zbudowany, kulturalny, da się go lubić. Ma piękną żonę (startowała kiedyś jako kandydatka na Miss Ameryki, ale nie weszła do pierwszej dziesiątki – pewnie dlatego, że była za niska), fabrykę rękawiczek po ojcu i wspaniały dom. W szkole był gwiazdą sportu, grał w football, baseball i koszykówkę. Podczas II wojny światowej zaciągnął się do marines, ale nie zdążył załapać się na walki w Japonii, bo USA zrzuciło bombę atomową na Hiroszimę. Poza tym miał ważniejsze zadanie – podnosił morale żołnierzy, trenując wojskową drużynę. Ale to nie przeszkodziło Szwedowi w krytyce okrutnej i niepotrzebnej wojny w Wietnamie. Bo Szwed to porządny facet. Aż dziwne…

Szwed lubi myśleć o sobie jak o typowym Amerykaninie – krzepkim, energicznym, optymistycznie nastawionym do życia potomku europejskich (ściślej: żydowskich) imigrantów. Wyobraża sobie siebie na wzór Jasia Jabłuszko – postaci z amerykańskich czytanek dla dzieci. Jaś Jabłuszko dziarskim krokiem przemierza swoją amerykańską ojczyznę (którą kocha) i wszędzie, gdzie postawi krok rzuca ziarno. A z ziarna wyrasta piękna jabłoń. Jaś Jabłuszko to ani Żyd, ani Irlandczyk, ani Włoch – ale też każdy z nich po trochu. Najważniejsze, że dzięki niemu świat jest coraz lepszy.

ewan mcgregor amerykańska sielanka
Zapowiadaną na 2016 r. ekranizację powieści wyreżyseruje Ewan McGregor (odtwórca roli Szweda)

Koniec mitu o amerykańskiej sielance

Życie Seymoura „Szweda” Levova było jak ze snu. Amerykańskiego snu. Był przedsiębiorczy, bogaty, szanowany, kochany, podziwiany – a w dodatku political correct. Do czasu, gdy jego nastoletnia córka na znak protestu przeciw amerykańskiemu establishmentowi usprawiedliwiającemu wojnę w Wietnamie wysadza w powietrze sklep z punktem pocztowym, zabijając miejscowego lekarza. A potem ucieka z domu i angażuje się w kolejne zamachy terrorystyczne, zabijając kolejne trzy osoby.

Szwed chciałby, żeby amerykańska sielanka nie skończyła się nigdy. Domek z kart rozsypuje Merry, która dokonuje irracjonalnego i w sumie zupełnie niepotrzebnego czynu. Przeciwko komu Merry odpala bombę? Rządowi Stanów Zjednoczonych? Społeczeństwu odwracającemu wzrok od tragedii Wietnamu? A może własnemu ojcu? Szwed nie dowie się tego nigdy. Wie jednak, że jest winny. Jest to jednak wina tragiczna – nieuświadomiona, przed którą nie ma ucieczki.

Mało tego, Szwed robi sporo, żeby wesprzeć córkę w jej kontestacyjnych dążeniach, ale jednocześnie uchronić przed ekstremizmem. Tak jak Edyp uciekający z ojczyzny przed przybranym ojcem (aby go nie zabić), Szwed Levov usiłuje być dobrym ojcem i wzorem do naśladowania dla córki. Dlatego jego postać jest tragiczna, a los bohatera został tak skonstruowany, by wywoływać u czytelnika współczucie (litość i trwogę). O ile jednak bohater greckiej tragedii uświadamiając sobie przyczynę swojego nieszczęścia wiedzie widza ku katharsis, o tyle postać z powieści Rotha mnoży pytania bez odpowiedzi. Bo nie ma wytłumaczenia dla aktu terroru.

Amerykański raj utracony

Powieść Philipa Rotha z 1997 roku to jedna z najważniejszych pozycji w jego obszernej bibliografii. Amerykańska sielanka stanowi pierwszą (i najlepszą) część cyklu powieści o najnowszej historii Stanów Zjednoczonych – pozostałe to Wyszłam za komunistę Ludzka skaza. Powieść jest też jedną z najbardziej udanych powieści, w których narratorem jest Natan Zuckerman – uważany za alter ego autora. I to właśnie za Amerykańską sielankę Roth otrzymał Pulitzera. Nic dziwnego, gdyż powieść niepokoi i drażni sumienia Amerykanów w wyjątkowo celny sposób.

Nie dość, że Roth obwinia „porządnych Amerykanów” o ciche przyzwolenie dla absurdalnej wojny, to jeszcze uświadamia, że akty terrorystyczne nie są niczym nowym. Że mają miejsce od dawna – bomby wybuchały w latach 70., ale wybuchały też i wcześniej. A rasizm i fanatyzm religijny są wpisane w historię Ameryki równie mocno jak baseball i indyk na Święto Dziękczynienia.

To nie jest kojąca lektura. Roth z reguły częściej wkłada kij w mrowisko niż pomaga spokojnie zasnąć. Dlatego też Amerykańska sielanka może być gorzką pigułką również dla europejskiego czytelnika. Bo nasze sny o lepszym świecie również okazują się coraz bardziej płoche.

5/5

www.facebook.com/literaturasaute

Jak pryska american dream, czyli „Amerykańska sielanka” Philipa Rotha
Facebooktwittergoogle_pluslinkedintumblrmail
Tagged on: