literatura amerykańska

Gaduła w czerni, czyli “Cash. Autobiografia” Johnny’ego Casha

Gaduła w czerni, czyli “Cash. Autobiografia” Johnny’ego Casha

Legen­dar­ny śpie­wak z Nashvil­le opo­wia­da w swo­jej auto­bio­gra­fii w bar­dzo ame­ry­kań­ski, bar­dzo połu­dnio­wy spo­sób — glę­dzi jak sta­ry far­mer. Cza­sa­mi wcią­ga słu­cha­cza do swo­je­go świa­ta, ale czę­ściej po pro­stu przy­nu­dza. Wysłu­cha­cie dzia­da do koń­ca? Mnie się uda­ło.   W ogó­le

Męski świat, czyli “Legenda o samobójstwie” Davida Vanna

Męski świat, czyli “Legenda o samobójstwie” Davida Vanna

Zna­ko­mi­ta książ­ka cie­ka­we­go pisa­rza, któ­ry jakoś dotąd nie miał szczę­ścia do pol­skie­go wyda­nia. Co praw­da lite­ra­tu­ra ame­ry­kań­ska stoi u nas napraw­dę nie­źle, ale David Vann jakoś nam umknął. Teraz jego naj­waż­niej­sza, bo pra­wie auto­bio­gra­ficz­na książ­ka, poświę­co­na samo­bój­stwu ojca, uka­zu­je się

Einstürzende Neubauten po amerykańsku, czyli “Detroit. Sekcja zwłok Ameryki” Charliego LeDuffa

Einstürzende Neubauten po amerykańsku, czyli “Detroit. Sekcja zwłok Ameryki” Charliego LeDuffa

Na lek­tu­rę książ­ki Detro­it. Sek­cja zwłok Ame­ry­ki LeDuf­fa mia­łem ocho­tę od daw­na, ale jed­nak tro­chę ją odwle­ka­łem — mimo, że książ­ka sta­ła na pół­ce. Zapro­jek­to­wa­łem sobie mniej wię­cej, co znaj­du­je się w środ­ku i nie spie­szy­ło mi się.   Niby cze­go

Opowieść o dwóch (skażonych) miastach, czyli “Plutopia” Kate Brown

Opowieść o dwóch (skażonych) miastach, czyli “Plutopia” Kate Brown

Dwa bliź­nia­cze mia­stecz­ka ato­mo­we — Richland w USA i Oziorsk w ZSRR. Każ­de z nich sta­no­wi wzor­co­we mia­sto pono­wo­cze­sno­ści — rzą­dzo­ne auto­ry­tar­nie, z nad­zo­rem 24h, wie­życz­ka­mi straż­ni­czy­mi, ogra­ni­czo­ną wol­no­ścią han­dlu (ale za to z cał­kiem wyso­kim pozio­mem zamoż­no­ści miesz­kań­ców), inwi­gi­la­cją

Strange fruit, czyli „Lady Day śpiewa bluesa” Billie Holiday i Williama Dufty’ego

Strange fruit, czyli „Lady Day śpiewa bluesa” Billie Holiday i Williama Dufty’ego

Southern tre­es bear a stran­ge fru­it, Blo­od on the leaves and blo­od at the root W koń­cu moż­na prze­czy­tać po pol­sku legen­dar­ną auto­bio­gra­fię Lady Day. A wła­ści­wie czę­ścio­wo spre­pa­ro­wa­ną auto­bio­gra­fię, w koń­cu tak napraw­dę jej auto­rem jest Wil­liam Dufty, któ­ry