literatura europejska

Anarchy In The FR, czyli „Vernon Subutex, t. 1” V. Despentes

vernon subutex

Ver­non Sub­u­tex został poko­na­ny przez Napste­ra i jego następ­ców – Kaazę, eMu­le, tor­ren­ty, pli­ki na Rapid­Sha­re. Ale zamiast pójść do urzę­du pra­cy po zasi­łek, Ver­non posta­na­wia zro­bić to, cze­go nauczy­ły go roc­ko­we pio­sen­ki – odpa­lić szlu­ga, otwo­rzyć pierw­szą lep­szą butelkę

Studium przedmiotów, czyli „Czuję. Zawrót głowy” W.G. Sebalda

sebald czuję zawrót głowy

Franz Kaf­ka pod­da­je się zabie­gom elek­trycz­nym apli­ko­wa­nym na zmia­nę z pole­wa­niem zim­ną wodą pod­czas kura­cji w sana­to­rium w Rivie. Sten­dhal obser­wu­je pole, na któ­rym przed pięt­na­sto­ma mie­sią­ca­mi odby­ła się bitwa pod Maren­go – uschłe drze­wa i bie­le­ją­ce kości mówią przyszłemu

Niemieccy pisarze nie potrafią się śmiać, czyli „Wiolonczelistka” Michaela Krügera

wiolonczelistka krüger

Współ­cze­sny posta­wan­gar­do­wy kom­po­zy­tor, zbi­ja­ją­cy nie­złe koko­sy na two­rze­niu muzy­ki do seria­li tele­wi­zyj­nych, sta­je w obli­czu nie­sły­cha­ne­go dyle­ma­tu – czy pięk­na mło­da dziew­czy­na, któ­ra się wpra­sza do jego miesz­ka­nia, może być przy­pad­kiem jego cór­ką? Nie jest to cał­kiem nie­praw­do­po­dob­ne, gdyż kom­po­zy­to­ra łączył

Jak napić się kawy w Iwano-Frankiwsku, czyli „Z tego można zrobić kilka opowieści” T. Prochaśki

z tego można zrobić kilka opowieści

We Fran­kiw­sku było wte­dy bar­dzo trud­no o kawę. W ulu­bio­nych kawiar­niach była tyl­ko nie­pa­lo­na zie­lo­na kawa. Dzien­ny przy­dział koń­czył się po pół­go­dzi­nie. (…) W bufe­cie Wydzia­łu Sto­ma­to­lo­gii Insty­tu­tu Medycz­ne­go była kawa dla stu­den­tów i wykła­dow­ców. Kie­dy przy­je­chał Anto­nio Miró z Hisz­pa­nii, razem z Igo­rem zapro­wa­dzi­li­śmy go

Rzeź i melancholia, czyli „Konformista” A. Moravii

moravia konformista

Trze­ba dowieść sobie same­mu i innym ludziom swo­jej nor­mal­no­ści, któ­ra nie była­by nor­mal­no­ścią, gdy­by nie wyma­ga­ła nie­ustan­ne­go pogłę­bia­nia, obja­wia­nia i potwier­dza­nia. Te sło­wa Mar­cel­la, głów­ne­go boha­te­ra Kon­for­mi­sty Alber­ta Mora­vii, naj­le­piej uka­zu­ją prze­słan­ki, jaki­mi kie­ru­ją się zwy­kli, sza­rzy, czę­sto nija­cy ludzie,