literatura amerykańska

Dom zły, czyli “Schronienie” Williama Faulknera

Schronienie

Po “Świa­tło­ści w sierp­niu” w prze­kła­dzie Tar­czyń­skie­go i “Gdy leżę, kona­jąc” Deh­ne­la przy­szedł czas na nie­gdy­siej­szy “Azyl” — dziś “Schro­nie­nie”. Trzy­sy­la­bo­we sło­wo lepiej brzmi, odpo­wia­da ryt­mo­wi angiel­skie­go “Sanc­tu­ary”. A jest to tytuł para­dok­sal­ny, bo u Faulk­ne­ra schro­nie­nia przed złem po pro­stu nie ma.

Brudny realizm w destylacie — “Oto początek naszej historii” Tobiasa Wolffa

Wolff - Oto początek naszej historii

Seria Czar­ne­go z ame­ry­kań­ski­mi opo­wia­da­nia­mi od począt­ku opie­ra­ła się na porząd­nej selek­cji i dobrze wyglą­da na pół­ce (ele­ganc­kie wyda­nie, ład­ne okład­ki). Ten tomik jest jak dotąd naj­lep­szy, bo nie­mal każ­de opo­wia­da­nie Wolf­fa mogło­by stać w Sèvres pod Pary­żem jako wzo­rzec tej formuły.