literacka Nagroda Nobla

Dom zły, czyli “Schronienie” Williama Faulknera

Schronienie

Po “Świa­tło­ści w sierp­niu” w prze­kła­dzie Tar­czyń­skie­go i “Gdy leżę, kona­jąc” Deh­ne­la przy­szedł czas na nie­gdy­siej­szy “Azyl” — dziś “Schro­nie­nie”. Trzy­sy­la­bo­we sło­wo lepiej brzmi, odpo­wia­da ryt­mo­wi angiel­skie­go “Sanc­tu­ary”. A jest to tytuł para­dok­sal­ny, bo u Faulk­ne­ra schro­nie­nia przed złem po pro­stu nie ma.

Cichutka mantra, czyli “Drugie imię. Septologia I‑II” Jona Fossego

Jon Fosse - Septologia I-II

Z Nor­we­ga­mi mam tak, że wolę słu­chać ich jaz­zu niż czy­tać książ­ki, któ­re mnie nie­zmien­nie nudzą. Asce­tycz­ny styl, jedze­nie ryby i patrze­nie na fior­dy jako fabu­ła — jakoś mnie to nie krę­ci. Ale ponie­waż Fos­se sam do mnie przy­szedł i jesz­cze dostał Nobla, to zro­bi­łem wyjątek.