Dehnel-stylista, czyli “Historie łajdackie”

Niewielkich rozmiarów zbiorek przynosi kilka drobnych form Jacka Dehnela, które może nie odegrają doniosłej roli w polskiej literaturze współczesnej, ale dają wiele przyjemności.

Recenzje książek dobrych, złych i brzydkich. Bez zdjęć z latte przy kominku i bez śmiesznych kotków. Sautée z solą i pieprzem.
Szczerze i od serca. Recenzje książek — subiektywne, bez blogerskiego marketingu i bez uprzedzeń. O książkach piszę, bo lubię.

Niewielkich rozmiarów zbiorek przynosi kilka drobnych form Jacka Dehnela, które może nie odegrają doniosłej roli w polskiej literaturze współczesnej, ale dają wiele przyjemności.

Najnowszy przekład prozy Ernaux to tomik zawierający dwa teksty — Wstyd wydany oryginalnie we Francji w 1997 roku i przemowę wygłoszoną na prośbę władz Yvetot, rodzinnego miasteczka pisarki. Plus garść zdjęć i listów jako ekstrasy.

Debiutancka powieść węgierskiego Noblisty ponownie po polsku. I dobrze, bo pierwsze wydania z W.A.B.-u fruwają po Internecie po dwie stówki i więcej, a jednak jest to proza trudna w lekturze, więc pewnie dotąd głównie się kurzyła.

Jakoś nie mogłem się oprzeć. Ładna, przyjemna w dotyku okładka z diabołem, a ArtRage przyzwyczaiło mnie, że wszystkie książki wydaje porządnie, a nie, że na papierze toaletowym i z wystającym klejem.

Po “Światłości w sierpniu” w przekładzie Tarczyńskiego i “Gdy leżę, konając” Dehnela przyszedł czas na niegdysiejszy “Azyl” — dziś “Schronienie”. Trzysylabowe słowo lepiej brzmi, odpowiada rytmowi angielskiego “Sanctuary”. A jest to tytuł paradoksalny, bo u Faulknera schronienia przed złem po prostu nie ma.

Tegoroczny Nobel spowodował (chyba nie tylko we mnie) uczucia mieszane, bo przecież proza László Krasznahorkaiego już w Polsce wydawana kiedyś była, ale przeoczyłem, bo to jakieś smutne i hermetyczne. No i trzeba nadrobić.

Niewielkich rozmiarów powieść historyczna, powiastka właściwie, poświęcona krótkiemu pobytowi Michała Anioła w Stambule na dworze sułtana Bajazyda. I mostowi, którego nigdy nie było.

Powieść Kairos to świeżynka z Niemiec, która już zyskała sporą popularność wśród miłośników nowej prozy ambitnej, bo dostała Międzynarodowego Bookera w 2024 roku (na pół: autorka tekstu i autor przekładu na angielski). No to sprawdziłem. Nie wszystkie nagradzane książki sprawdzam.

Stylowo wydana (lubię ten design w stylu AGFA, wczesne lata 80.) i pięknie spolszczona powieść z australijskich równin. A właściwie nie australijskich, tylko jakichś wyobrażonych. A może nawet i nie równin.

Kolejna odgrzebana przez ArtRage klasyka XX wieku, ale jakoś dotąd mało znana w Polsce, tym razem z RPA. Wielopoziomowa, kunsztownie skonstruowana, wysublimowana powieść z lat 60., oryginalnie pisana w języku afrikaans, pewnie stąd u nas nieobecna.