literatura europejska

Unikać literatury, czyli “Bratanek Wittgensteina” Thomasa Bernharda

Bratanek Wittgensteina

Uni­kam lite­ra­tu­ry, jak tyl­ko mogę, uni­kam bowiem same­go sie­bie, jak tyl­ko mogę — pisze Bern­hard w her­me­tycz­nej, ultra­li­te­rac­kiej mikro­po­wie­ści. Moż­na by powie­dzieć, że cza­ru­je, gdy­by w ogó­le czy­tel­ni­ka zauwa­żał. No i bar­dzo dobrze. Coraz bar­dziej dener­wu­je mnie to miz­drze­nie się

Węgierska rapsodia, czyli “Rozwód w Budzie” Sándora Máraiego

Rozwód w Budzie

Nie­wiel­ka roz­mia­ro­wo powieść Roz­wód w Budzie Mára­ie­go z 1935 roku to tro­chę taka wpraw­ka do słyn­ne­go Żaru. Wpraw­ka zachwy­ca­ją­ca roz­ma­chem, kunsz­tow­ną kom­po­zy­cją i gęsto­ścią zna­czeń. Podo­bień­stwo pomię­dzy Żarem i Roz­wo­dem w Budzie jest dość oczy­wi­ste na płasz­czyź­nie for­mal­nej. W obu

Nie chodź nago po domu, czyli “Białe zwierzęta są bardzo często głuche” Ivany Myškovej

Białe zwierzęta są bardzo często głuche

Nie­du­ży roz­mia­ro­wo zbio­rek cze­skich opo­wia­dań, ale ze spo­rą siłą raże­nia, bo więk­szość z nich to petar­da. Iva­na Myško­vá ma talent do sprze­da­wa­nia reali­stycz­nych histo­rii w lek­kich opa­rach absur­du. Prze­czy­ta­łem w ostat­nim cza­sie spo­ro tomi­ków z opo­wia­da­nia­mi i powiem tyle —

Składnia gruźlika, czyli “Autobiografie” Thomasa Bernharda

Bernhard - Autobiografie

Wzno­wio­ny wła­śnie przez Czar­ne tom z pię­cio­ma (!) auto­bio­gra­fia­mi Tho­ma­sa Bern­har­da to rzecz wagi cięż­kiej, tyl­ko dla twar­dych zawod­ni­ków. Lek­tu­ra Bern­har­da jest wła­ści­wie toż­sa­ma z cier­pie­niem, ale nagro­dą jest poczu­cie obco­wa­nia z lite­ra­tu­rą total­ną. Rzecz w tym, że Bern­hard niczego

O nudzie i pamięci czytelnika, czyli “Piękna młoda żona” Tommy’ego Wieringi

Wieringa - Piękna młoda żona

Z lite­ra­tu­rą nider­landz­ką mam taki sam pro­blem, jak ze skan­dy­naw­ską — kom­plet­nie nie pamię­tam żad­nej z ksią­żek po upły­wie trzech mie­się­cy. Pięk­na mło­da żona Wie­rin­gi tego nie zmie­ni. Przy­po­mnia­łem sobie o tym pisa­rzu tyl­ko dzię­ki Wiki­pe­dii. Po pro­stu zaczą­łem szperać,