Powieść z oblężonego miasta, czyli “Internat” Serhija Żadana

Żadan - Internat
Najnowszy Żadan na pewno znajdzie się we wszystkich zestawieniach najważniejszych książek tej części Europy. Bo to fabuła osadzona w ogarniętym wojną Donbasie.

Czy speł­nia pokła­da­ne w niej nadzie­je? Sam nie wiem. Zale­ży, jak na to spoj­rzeć. Jeże­li chce­my się dowie­dzieć, jak napraw­dę wyglą­da Don­bas od środ­ka, to w Inter­na­cie Żada­na znaj­dzie­my tro­chę za mało fak­tów, za dużo uogól­nień (zwy­kle nawet nie wia­do­mo, kim dokład­nie są “oni”, a boha­te­ro­wie udzie­la­ją odpo­wie­dzi nie­mal wyłącz­nie wymi­ja­ją­cych). A z dru­giej stro­ny, Żadan z zało­że­nia pisał powieść, a nie repor­taż. Cho­dzi­ło o uchwy­ce­nie esen­cji życia w kra­ju ogar­nię­te­go kon­flik­tem, o któ­rym nawet nie do koń­ca wia­do­mo, czy to woj­na domo­wa, czy już oku­pa­cja. I o uchwy­ce­nie isto­ty życia w oblę­żo­nym mie­ście. To się Żada­no­wi na pew­no uda­ło.

Pro­blem z bra­kiem zako­twi­cze­nia powie­ści w polityczno‐historycznym wymia­rze woj­ny w Don­ba­sie został przez pierw­szych kry­ty­ków (tra­dy­cyj­nie: Sobo­lew­ska, Orliń­ski, Ben­dyk) ogra­ny moty­wem apo­ka­lip­sy. Punkt wyj­ścia jest taki: Inter­nat Żada­na przy­po­mi­na Dro­gę McCarthy’ego, ale jest dużo lep­szy, bo osa­dzo­ny we współ­cze­snych realiach kon­flik­tu na Ukra­inie, a nie w jakiejś bli­żej nie­okre­ślo­nej posta­po­ka­lip­tycz­nej dys­to­pii. I to jest OK. Dla­cze­go by nie pod­cho­dzić do tej książ­ki w ten spo­sób? Ja też mam wra­że­nie, że po porząd­nej powie­ści o Don­ba­sie czy­ta­nie posta­po nie ma sen­su. Chy­ba, że masz mniej niż 16 lat.

Realny pochuizm

A jed­nak bra­ko­wa­ło mi repor­ter­ki w tej powie­ści. Tro­chę na nią cze­ka­łem. Realizm Żada­na to realizm zru­ino­wa­nej szko­ły, ostrze­la­ne­go szpi­ta­la i dwor­ca zamie­nio­ne­go w noc­le­gow­nię. Cenię to sobie. Ale o samej natu­rze kon­flik­tu na Ukra­inie trud­no się od Żada­na cze­goś bliż­sze­go dowie­dzieć. W tych par­tiach zwy­cię­ża efekt dys­to­pii, a ja nie chcę żad­nej dys­to­pii, tyl­ko książ­ki o Ukra­inie.

Ale w sumie — może wła­śnie taka jest praw­da o Ukra­inie? Może obo­jęt­ność na poli­ty­kę, jaka cechu­je boha­te­rów Żada­na, to jest wła­śnie esen­cja, któ­rej szu­kam? W Depe­che Mode Ser­hij Żadan dia­gno­zo­wał kon­dy­cję ukra­iń­skie­go spo­łe­czeń­stwa jako stan per­ma­nent­ne­go pochu­izmu (pisa­łem już kie­dyś o tym tutaj).

Żadan - fragment

Teraz ten pochu­izm zamie­nia się w tra­ge­dię — nie wia­do­mo do koń­ca, kto z kim o co wal­czy, ale blo­ki miesz­kal­ne są napraw­dę ostrze­li­wa­ne przez arty­le­rię. I to jest w moim odczu­ciu naj­waż­niej­szy atut tej książ­ki. Nie McCar­thy, nie dys­to­pie, tyl­ko pró­ba dotknię­cia real­nej ukra­iń­skiej tra­ge­dii naro­do­wej.

Nic się nie dzieje?

A poza tym jest jak zwy­kle u Żada­na: nie­cie­ka­we posta­ci, akcja jako pre­tekst do poka­za­nia tego, w jak strasz­nej dupie znaj­du­je się boha­ter, w dodat­ku z regu­ły nic się nie dzie­je. Taki wła­śnie jest styl Żada­na od same­go począt­ku i pisarz naj­wy­raź­niej nie zamie­rza nic zmie­niać.

Nowe jest umiesz­cze­nie książ­ki w oblę­żo­nym mie­ście, pośród bra­to­bój­cze­go kon­flik­tu. I dla­te­go lek­tu­ra nowe­go Żada­na jest wyjąt­ko­wa — inten­syw­nie nie­przy­jem­na, pod­szy­ta auten­tycz­nym lękiem o przy­szłość. Okrop­nie się przy tej książ­ce dener­wo­wa­łem. I tak mia­ło być, Wy też się pode­ner­wuj­cie.

4/5

PS. A jak chce­cie sobie prze­czy­tać parę słów o poprzed­niej książ­ce Żada­na, to tutaj jest tekst o Mezo­po­ta­mii.

PS2. Bar­dzo dobra pły­ta Fla­sh­back gru­py Tubis Trio jest tro­chę zbyt rado­sna na sound­track do czy­ta­nia Inter­na­tu, ale okład­ki ład­nie do sie­bie pasu­ją. Tak poważ­nie to trze­ba czy­tać przy Hybryds albo Job Kar­mie. A Tubis Trio póź­niej, na wyj­ście z kosz­ma­ru.

Powieść z oblę­żo­ne­go mia­sta, czy­li “Inter­nat” Ser­hi­ja Żada­na
Facebooktwittergoogle_pluslinkedintumblrmail