ebook

Nie chodź nago po domu, czyli “Białe zwierzęta są bardzo często głuche” Ivany Myškovej

Nie chodź nago po domu, czyli “Białe zwierzęta są bardzo często głuche” Ivany Myškovej

Nie­du­ży roz­mia­ro­wo zbio­rek cze­skich opo­wia­dań, ale ze spo­rą siłą raże­nia, bo więk­szość z nich to petar­da. Iva­na Myško­vá ma talent do sprze­da­wa­nia reali­stycz­nych histo­rii w lek­kich opa­rach absur­du. Prze­czy­ta­łem w ostat­nim cza­sie spo­ro tomi­ków z opo­wia­da­nia­mi i powiem tyle —

Wymazywanie i ewangelizacja, czyli “27 śmierci Toby’ego Obeda” Joanny Gierak‐Onoszko

Wymazywanie i ewangelizacja, czyli “27 śmierci Toby’ego Obeda” Joanny Gierak‐Onoszko

Repor­taż Joan­ny Gierak‐Onoszko o przy­mu­so­wej ewan­ge­li­za­cji rdzen­nych miesz­kań­ców Kana­dy uka­zał się chwi­lę po fil­mie Tyl­ko nie mów niko­mu. Wspól­ny mia­now­nik to mole­sto­wa­nie sek­su­al­ne dzie­ci i sys­te­mo­we ukry­wa­nie pedo­fi­lii przez kler. Cho­ciaż nie to jest nad­rzęd­nym tema­tem repor­ta­żu 27 śmier­ci Toby’ego

Sztuka rozkładu, czyli “Próchno” Wacława Berenta

Sztuka rozkładu, czyli “Próchno” Wacława Berenta

Naj­waż­niej­sza pol­ska powieść deka­denc­ka, nie­wy­ba­czal­nie zapo­mi­na­na przez wszyst­kich auto­rów pro­gra­mów naucza­nia języ­ka pol­skie­go w szko­le śred­niej. Próch­no sta­rze­je się z kla­są. Wła­ści­wie to wca­le nie mia­łem w pla­nach tego Beren­ta. Pasja­mi czy­tam sta­ro­cie, ale pro­za mło­do­pol­ska jakoś nie bar­dzo. Wolę

Migawki z III Rzeszy, czyli Podróż Idy Fink

Migawki z III Rzeszy, czyli Podróż Idy Fink

Zbe­le­try­zo­wa­na opo­wieść o uciecz­ce przed Holo­kau­stem na aryj­skich papie­rach, w cha­rak­te­rze dobro­wol­nej pra­cow­ni­cy na rzecz III Rze­szy. Podróż Idy Fink to tekst nie­zwy­kły, znie­wa­la­ją­cy, para­li­żu­ją­cy czy­tel­ni­ka. Bo praw­dzi­wy, wyni­ka­ją­cy z oso­bi­stych prze­żyć, w dodat­ku lite­rac­ko dosko­na­ły. War­to wra­cać do pro­zy

Bóg jest w węglu, czyli “Fabryka Absolutu” Karela Čapka

Bóg jest w węglu, czyli “Fabryka Absolutu” Karela Čapka

Čapek jest jed­nym z pre­kur­so­rów SF, a jego anty­uto­pia Fabry­ka Abso­lu­tu z 1922 roku to prze­wrot­ne ostrze­że­nie przed nad­mia­rem reli­gij­nych unie­sień w poli­ty­ce mię­dzy­na­ro­do­wej. Bar­dziej aktu­al­ne niż kie­dy­kol­wiek wcze­śniej. Punkt wyj­ścia jest arcy­ge­nial­ny — pewien wyna­laz­ca kon­stru­uje maszy­nę do pozy­ski­wa­nia

Lizaki to czysta chemia, czyli “Tirza” Arnona Grunberga

Lizaki to czysta chemia, czyli “Tirza” Arnona Grunberga

Zaczy­na się jak Sce­ny z życia mał­żeń­skie­go Berg­ma­na, a koń­czy jak Cze­ka­jąc na bar­ba­rzyń­ców Coet­ze­ego. Tirza Arno­na Grun­ber­ga to książ­ka iry­tu­ją­ca, nie­przy­jem­na, wytrą­ca­ją­ca ze stre­fy kom­for­tu — a do tego zna­ko­mi­cie napi­sa­na. Wła­ści­wie to już dru­ga książ­ka z krę­gu lite­ra­tu­ry