literatura francuska

Szkoła i przemoc, czyli “Powrót do Reims” Didiera Eribona

Eribon

Kró­ciut­ki esej fran­cu­skie­go socjo­lo­ga i filo­zo­fa to coś w rodza­ju inte­lek­tu­al­nej auto­bio­gra­fii, ale też szkic wyzna­cza­ją­cy kil­ka bar­dzo waż­nych myśli poświę­co­nych homo­fo­bii, sła­bo­ści nowej lewi­cy i repre­syj­no­ści sys­te­mu edu­ka­cji. Z grub­sza wyglą­da to tak: Eri­bon dłu­go myśli, że jego wyjazd

Bez dróg na skróty, czyli “Pasztety, do boju!” Clémentine Beauvais

Pasztety do boju!

W adre­so­wa­nej głów­nie do nasto­lat­ków powie­ści Pasz­te­ty, do boju! Clémen­ti­ne Beau­va­is każe swo­im boha­ter­kom prze­je­chać rowe­ra­mi pół Fran­cji. Chcia­ło­by się, żeby auto­rzy tzw. doro­słej lite­ra­tu­ry tak rzad­ko jeź­dzi­li skró­ta­mi, jak mło­de Fran­cuz­ki z tej niby nie­po­zor­nej ksią­żecz­ki. Zacznę od tego,

Pisarz na kozetce, czyli “Historia przemocy” Édouarda Louisa

Edouard Louis - Historia przemocy - recenzja

Podob­no we Fran­cji całe śro­do­wi­sko gejow­skie czy­ta auto­bio­gra­ficz­ną książ­kę Louisa o tym, jak pisarz padł ofia­rą gwał­tu i nie­uda­ne­go mor­der­stwa na tle sek­su­al­nym. Pol­ska pre­mie­ra nastą­pi­ła — jak na nasze warun­ki — bły­ska­wicz­nie. I bar­dzo dobrze. Histo­ria prze­mo­cy Édo­uar­da Louisa

Na cholerę mi ten Proust, czyli “Czas odnaleziony”

Na cholerę mi ten Proust, czyli “Czas odnaleziony”

Kie­dyś na dru­gim roku stu­diów nie­chęt­nie i w pośpie­chu zmor­do­wa­łem W stro­nę Swan­na, co zresz­tą od razu uzna­łem za cał­ko­wi­tą stra­tę cza­su. Pew­nie gdy­bym dotarł do Cza­su odna­le­zio­ne­go, zna­la­zł­bym dla tej lek­tu­ry logicz­ne uza­sad­nie­nie, ale wte­dy waż­niej­sze było picie wina

Antysemityzm na salonach, czyli „Strona Guermantes” Marcela Prousta

proust strona guermantes okladka

Stro­na Guer­man­tes, czy­li trze­ci tom W poszu­ki­wa­niu stra­co­ne­go cza­su Pro­usta, to chy­ba naj­nud­niej­sza część cyklu. Przy­naj­mniej jak dotąd, bo jesz­cze czte­ry przed nami. Nie ma zatem sen­su silić się na recen­zję. Lepiej opo­wiem Wam o anty­se­mi­ty­zmie. Tzw. afe­ra Drey­fu­sa przeszła