literatura współczesna

Nie sypiaj z terapeutą, czyli “Pasujesz tu najlepiej” Mirandy July

Nie sypiaj z terapeutą, czyli “Pasujesz tu najlepiej” Mirandy July

Książ­ki Miran­dy July to jak dotąd naj­lżej­sze gatun­ko­wo pozy­cje w kata­lo­gu Pau­zy — bez gwał­tów, mor­derstw ani mal­tre­to­wa­nia nie­let­nich. No, cza­sa­mi poja­wia się dziw­ny seks, a wszyst­ko tonie w opa­rach absur­du, całość jed­nak raczej lek­ko­straw­na. Miran­da July wywo­ła­ła w zeszłym

Grrrl power, czyli “Siła” Naomi Alderman

Grrrl power, czyli “Siła” Naomi Alderman

Dys­to­pia Naomi Alder­man była jed­ną z gło­śniej­szych ksią­żek tego roku, w dodat­ku ze zna­ko­mi­tym pro­jek­tem gra­ficz­nym na okład­ce, dla­te­go wła­śnie wymie­nia się ją we wszyst­kich gru­dnio­wych pod­su­mo­wa­niach. Czy słusz­nie? W kwe­stii okład­ki nie ma naj­mniej­szych wąt­pli­wo­ści. Nawią­zu­ją­cy do socre­ali­zmu i

Tragiczna lojalność, czyli “Okruchy dnia” Kazuo Ishiguro

Tragiczna lojalność, czyli “Okruchy dnia” Kazuo Ishiguro

Zeszło­rocz­ny Nobel przy­po­mniał wszyst­kim, skąd wziął się motyw kamer­dy­ne­ra opo­wia­da­ją­ce­go o histo­rii, z powo­dze­niem wyko­rzy­sty­wa­ny ostat­nio w kinie. Tyle, że tym razem nar­ra­tor jest raczej nie­sym­pa­tycz­ny. W Kamer­dy­ne­rze (tym ame­ry­kań­skim) Cecil Gaines pro­wa­dzi widza przez histo­rię USA w taki spo­sób,

Saga niewolnicza, czyli “Droga do domu” Yaa Gyasi

Saga niewolnicza, czyli “Droga do domu” Yaa Gyasi

Debiu­tanc­ka powieść pocho­dzą­cej z Gha­ny, choć żyją­cej na sta­łe w Sta­nach 26‐letniej pisar­ki jest uda­ną pró­bą stwo­rze­nia sagi rodzin­nej z afry­kań­ski­mi korze­nia­mi. Uda­ną, choć jesz­cze nie wybit­ną. Po Dro­gę do domu się­gną­łem po reko­men­da­cji, jaką wysta­wi­ła moja absol­went­ka (war­to było

Katastrofy na próbę, czyli “Biały szum” Dona DeLillo

Katastrofy na próbę, czyli “Biały szum” Dona DeLillo

Książ­ka z kate­go­rii kla­sy­ka ame­ry­kań­skie­go post­mo­der­ni­zmu. Don DeLil­lo w Bia­łym szu­mie two­rzy suge­styw­ny obraz spo­łe­czeń­stwa para­no­idal­ne­go. I to na 30 lat przed posta­mi antysz­cze­pion­kow­ców na Face­bo­oku. DeLil­lo nale­ży do abso­lut­nej czo­łów­ki współ­cze­snych pisa­rzy ame­ry­kań­skich. Zwy­kle wymie­nia­ny jest mię­dzy Tho­ma­sem Pyn­cho­nem

Czarny humor dla zaawansowanych, czyli “Podmajordomus Minor” Patricka DeWitta

Czarny humor dla zaawansowanych, czyli “Podmajordomus Minor” Patricka DeWitta

Post­mo­der­nizm się zużył, iro­nia jest prze­re­kla­mo­wa­na, a czar­ny humor jest w porząd­ku, o ile lukru­je waż­niej­sze spra­wy — zda­je się mówić DeWitt w swo­jej trze­ciej, tym razem gotyc­kiej powie­ści. Mistrzo­stwo gry przy pomo­cy żon­gler­ki zuży­ty­mi kon­wen­cja­mi DeWitt zapro­po­no­wał już w

Bez dróg na skróty, czyli “Pasztety, do boju!” Clémentine Beauvais

Bez dróg na skróty, czyli “Pasztety, do boju!” Clémentine Beauvais

W adre­so­wa­nej głów­nie do nasto­lat­ków powie­ści Pasz­te­ty, do boju! Clémen­ti­ne Beau­va­is każe swo­im boha­ter­kom prze­je­chać rowe­ra­mi pół Fran­cji. Chcia­ło­by się, żeby auto­rzy tzw. doro­słej lite­ra­tu­ry tak rzad­ko jeź­dzi­li skró­ta­mi, jak mło­de Fran­cuz­ki z tej niby nie­po­zor­nej ksią­żecz­ki. Zacznę od tego,

Pokochała papieża, czyli “Słońce narodu” Kuby Wojtaszczyka

Pokochała papieża, czyli “Słońce narodu” Kuby Wojtaszczyka

Po barokowo‐turpistycznej powie­ści Dla­cze­go nikt nie wspo­mi­na psów z Tita­ni­ca? Kuba Woj­tasz­czyk wra­ca do reali­zmu i kry­ty­ki pol­skie­go pie­kieł­ka rodzin­ne­go. Słoń­ce naro­du to książ­ka z cha­rak­te­rem, ale do pierw­szej ligi nie przej­dzie. Z kil­ku powo­dów. Wni­kli­wi czy­tel­ni­cy wyty­ka­ją ana­chro­ni­zmy, miło­śni­cy