Czarne

Jak Zambia kolonizowała Księżyc, czyli “Afronauci” Bartka Sabeli

Jak Zambia kolonizowała Księżyc, czyli “Afronauci” Bartka Sabeli

Wyda­ny w zeszłym roku repor­taż Afro­nau­ci snu­je się raczej leni­wym tokiem i cza­sa­mi bra­ku­je mu napię­cia. Ale histo­ria w nim opo­wie­dzia­na robi pio­ru­nu­ją­ce wra­że­nie — to tekst o nie­uda­nym pod­bo­ju Kosmo­su przez bied­ną Zambię u pro­gu nie­pod­le­gło­ści. Wła­ści­wie Bar­tek Sabe­la

Czarny humor dla zaawansowanych, czyli “Podmajordomus Minor” Patricka DeWitta

Czarny humor dla zaawansowanych, czyli “Podmajordomus Minor” Patricka DeWitta

Post­mo­der­nizm się zużył, iro­nia jest prze­re­kla­mo­wa­na, a czar­ny humor jest w porząd­ku, o ile lukru­je waż­niej­sze spra­wy — zda­je się mówić DeWitt w swo­jej trze­ciej, tym razem gotyc­kiej powie­ści. Mistrzo­stwo gry przy pomo­cy żon­gler­ki zuży­ty­mi kon­wen­cja­mi DeWitt zapro­po­no­wał już w

Ameryka na pigułach, czyli “Dreamland” Sama Quinonesa

Ameryka na pigułach, czyli “Dreamland” Sama Quinonesa

Monu­men­tal­ny repor­taż Quino­ne­sa Dre­am­land. Opia­to­wa epi­de­mia w USA to świet­ny przy­kład dzien­ni­kar­stwa zaan­ga­żo­wa­ne­go — takie­go, któ­re usi­łu­je zmie­nić świat, żeby był ciut lep­szy. Cho­ciaż gdy w grę wcho­dzą leki opia­to­we i hero­ina, szan­se są nikłe. Okład­ka książ­ki suge­ru­je, że będzie­my

Nowe ruchy religijne pod lupą, czyli “Droga do wyzwolenia” Lawrence’a Wrighta

Nowe ruchy religijne pod lupą, czyli “Droga do wyzwolenia” Lawrence’a Wrighta

Monu­men­tal­ny repor­taż Lawrence’a Wri­gh­ta Dro­ga do wyzwo­le­nia. Scjen­to­lo­gia, Hol­ly­wo­od i pułap­ki wia­ry to nie tyl­ko wyczer­pu­ją­ce stu­dium naj­po­pu­lar­niej­sze­go spo­śród nowych ruchów reli­gij­nych Ame­ry­ki, ale też waż­ny głos w spra­wie znie­wo­le­nia przez sek­ty. Przy­znam szcze­rze, że tro­chę to trwa­ło, zanim zabra­łem

Jak daliśmy się wrobić w pracoholizm, czyli “Urobieni” Marka Szymaniaka

Jak daliśmy się wrobić w pracoholizm, czyli “Urobieni” Marka Szymaniaka

Szy­ma­niak w książ­ce Uro­bie­ni. Repor­ta­że o pra­cy poka­zu­je dzi­ki kapi­ta­lizm po 1989 roku, ale przede wszyst­kim pró­bu­je odpo­wie­dzieć na pyta­nie — dla­cze­go poszli­śmy dro­gą neo­li­be­ra­li­zmu w naj­bar­dziej bez­względ­nej, amerykańsko‐brytyjskiej posta­ci? Książ­ka Uro­bie­ni uka­za­ła się mie­siąc temu, na sam począ­tek waka­cji. I

Jeszcze raz sąsiedzi, czyli “Młyny boże” Jacka Leociaka

Jeszcze raz sąsiedzi, czyli “Młyny boże” Jacka Leociaka

Nie­wiel­ka obję­to­ścio­wo książ­ka Mły­ny boże Jac­ka Leocia­ka to lek­tu­ra wyjąt­ko­wo nie­przy­jem­na, bo doty­ka­ją­ca naj­bar­dziej bole­snych doświad­czeń — ambi­wa­lent­nej posta­wy Kościo­ła wobec Zagła­dy. Leociak poka­zu­je, że jest cze­go się wsty­dzić. W skró­cie: prof. Leociak od pra­wie 40 lat zaj­mu­je się nar­ra­cja­mi