2017

Wesoły smutek pornografa, czyli “Przypadki inżyniera ludzkich dusz” Josefa Škvorecký’ego

Przypadki inżyniera ludzkich dusz

Obszer­na powieść Škvorecký’ego jest bli­ska temu, co uwa­żam za wzo­rzec lite­ra­tu­ry. Śmie­szy, wzru­sza, obu­rza, wcią­ga bez resz­ty. Bez tanich efek­tów. No dobrze, moż­na się przy­cze­pić do Škvorecký’ego za — powiedz­my — dość obce­so­wy sto­su­nek do kobiet. Jego boha­ter, sta­no­wią­cy alter

Tragiczna lojalność, czyli “Okruchy dnia” Kazuo Ishiguro

Kazuo Ishiguro - Okruchy dnia

Zeszło­rocz­ny Nobel przy­po­mniał wszyst­kim, skąd wziął się motyw kamer­dy­ne­ra opo­wia­da­ją­ce­go o histo­rii, z powo­dze­niem wyko­rzy­sty­wa­ny ostat­nio w kinie. Tyle, że tym razem nar­ra­tor jest raczej nie­sym­pa­tycz­ny. W Kamer­dy­ne­rze (tym ame­ry­kań­skim) Cecil Gaines pro­wa­dzi widza przez histo­rię USA w taki spo­sób,

Jak Zambia kolonizowała Księżyc, czyli “Afronauci” Bartka Sabeli

Bartek Sabela - Afronauci

Wyda­ny w zeszłym roku repor­taż Afro­nau­ci snu­je się raczej leni­wym tokiem i cza­sa­mi bra­ku­je mu napię­cia. Ale histo­ria w nim opo­wie­dzia­na robi pio­ru­nu­ją­ce wra­że­nie — to tekst o nie­uda­nym pod­bo­ju Kosmo­su przez bied­ną Zambię u pro­gu nie­pod­le­gło­ści. Wła­ści­wie Bar­tek Sabe­la

Bez dróg na skróty, czyli “Pasztety, do boju!” Clémentine Beauvais

Pasztety do boju!

W adre­so­wa­nej głów­nie do nasto­lat­ków powie­ści Pasz­te­ty, do boju! Clémen­ti­ne Beau­va­is każe swo­im boha­ter­kom prze­je­chać rowe­ra­mi pół Fran­cji. Chcia­ło­by się, żeby auto­rzy tzw. doro­słej lite­ra­tu­ry tak rzad­ko jeź­dzi­li skró­ta­mi, jak mło­de Fran­cuz­ki z tej niby nie­po­zor­nej ksią­żecz­ki. Zacznę od tego,

Mistrz narzeka, czyli “Dziennik 1949–1956” Sándora Máraiego

Mistrz narzeka, czyli “Dziennik 1949–1956” Sándora Máraiego

Dru­gi tom Dzien­ni­ka Mára­ie­go to świa­dec­two poszu­ki­wa­nia sen­su w świe­cie po kata­stro­fie, naj­pierw na emi­gra­cji we Wło­szech, a póź­niej w Nowym Jor­ku. Węgier­ski Mistrz znaj­du­je lekar­stwo na roz­pacz, ale przy oka­zji się rady­ka­li­zu­je. Dla Mára­ie­go kata­stro­fą był cał­ko­wi­ty upa­dek cywi­li­za­cji