2017

Mistrz narzeka, czyli “Dziennik 1949–1956” Sándora Máraiego

Mistrz narzeka, czyli “Dziennik 1949–1956” Sándora Máraiego

Dru­gi tom Dzien­ni­ka Mára­ie­go to świa­dec­two poszu­ki­wa­nia sen­su w świe­cie po kata­stro­fie, naj­pierw na emi­gra­cji we Wło­szech, a póź­niej w Nowym Jor­ku. Węgier­ski Mistrz znaj­du­je lekar­stwo na roz­pacz, ale przy oka­zji się rady­ka­li­zu­je. Dla Mára­ie­go kata­stro­fą był cał­ko­wi­ty upa­dek cywi­li­za­cji

The best of dwutygodnik.com, czyli “Delfin w malinach”

The best of dwutygodnik.com, czyli “Delfin w malinach”

Cią­gle świe­żut­ki na ryn­ku wydaw­ni­czym tom Del­fin w mali­nach. Sno­bi­zmy i oby­cza­je ostat­niej deka­dy pod redak­cją Łuka­sza Naj­de­ra to wybór tek­stów poświę­co­nych pol­skie­mu spo­łe­czeń­stwu i kul­tu­rze, w więk­szo­ści opu­bli­ko­wa­nych wcze­śniej na por­ta­lu dwutygodnik.com. Czy­li raczej nie war­to prze­ga­pić. Łukasz Naj­der

Zrób sobie zespół, czyli “M.U.Z.Y.K.A.” M. Libery i M. Mendyka

Zrób sobie zespół, czyli “M.U.Z.Y.K.A.” M. Libery i M. Mendyka

Ide­al­ny pre­zent pod cho­in­kę dla dziec­ka wkrę­co­ne­go (jak moje) w muzy­kę. I dla jego rodzi­ców! M.U.Z.Y.K.A. Libe­ry i Men­dy­ka to naj­lep­sze wpro­wa­dze­nie do teo­rii muzy­ki — przede wszyst­kim awan­gar­do­wej, eks­pe­ry­men­tal­nej, ze szcze­gól­nym naci­skiem na współ­cze­sność — jakie moż­na zaapli­ko­wać mło­de­mu

Luksus od zera, czyli “Księżyc z Peweksu” Aleksandry Boćkowskiej

Luksus od zera, czyli “Księżyc z Peweksu” Aleksandry Boćkowskiej

Luk­sus w PRL-u? To brzmi jak oksy­mo­ron. A jed­nak luk­sus był osią­gal­ny nawet w tej sier­mięż­nej rze­czy­wi­sto­ści Pol­ski Ludo­wej. Oczy­wi­ście, był to luk­sus na mia­rę naszych moż­li­wo­ści. Dla jed­nych luk­su­sem były jean­sy w Pewek­sie, dla innych wła­dza, a dla inte­lek­tu­ali­stów —

Jak zabrać małpie brzytwę, czyli “Lem. Życie nie z tej ziemi” Wojciecha Orlińskiego

Jak zabrać małpie brzytwę, czyli “Lem. Życie nie z tej ziemi” Wojciecha Orlińskiego

No i to się nazy­wa bio­gra­fia. Woj­tek Orliń­ski jest zarów­no fanem Sta­ni­sła­wa Lema, jak i dzien­ni­ka­rzem świa­do­mym swo­je­go warsz­ta­tu. Ma dostęp do nie­pu­bli­ko­wa­nych wcze­śniej mate­ria­łów, opie­ra się na prze­pro­wa­dzo­nych przez sie­bie roz­mo­wach, wyko­rzy­stu­je gigan­tycz­ną lite­ra­tu­rę przed­mio­tu, a jed­no­cze­śnie nie zanu­dza