Dramat słodko-gorzki, czyli “Żywot i śmierć pana Hersha Libkina z Sacramento w stanie Kalifornia” Ishbel Szatrawskiej

Szatrawska - Żywot i śmierć pana Hersha Libkina
Dramatów czytam mało, ale jakoś tak wyszło ostatnio, że coś wpadło w łapki. Były Wady snu, a teraz Sztuka o Bardzo Długim Tytule.

Zaczą­łem z umiar­ko­wa­nym entu­zja­zmem. W pierw­szej sce­nie dwie doro­słe kobie­ty kłó­cą się przez tele­fon po śmier­ci ojca, wyży­wa­jąc się na sobie psy­chicz­nie w wyra­fi­no­wa­ny spo­sób, a ja jestem na taką agre­sję uczu­lo­ny. A potem Sza­traw­ska rzu­ca nas w uro­czy kamp i już nie moż­na się ode­rwać. Głów­ny boha­ter jest oca­la­łym z Zagła­dy Żydem, tra­fia do Hol­ly­wo­od i usi­łu­je grać w mar­nym westernie.

Jest okrop­nie nie­po­praw­nie poli­tycz­nie, ale prze­cież to lata 50. Ktoś pyta, dla­cze­go wszyst­kich Indian gra­ją Żydzi. Bo gra­ją. Jest śmiesz­nie, ale jed­no­cze­śnie jest w tym coś ład­ne­go i waż­ne­go. I to jest urok dra­ma­tu Sza­traw­skiej. Mówi o waż­nych rze­czach i wte­dy, gdy jest śmiesz­nie czy uro­czo (póź­niej boha­ter zawo­zi cór­ki na Wood­stock!), i wte­dy, gdy jest gorz­ko. A nawet trau­ma­tycz­nie, bo poja­wia­ją się wspo­mnie­nia z Auschwitz i mar­szu śmier­ci, na szczę­ście skraj­nie dale­kie od mod­ne­go ostat­nio holo­cau­sto­we­go kiczu.

Dra­mat Sza­traw­skiej jest w tym całym gro­te­sko­wym pomie­sza­niu waż­ny i poważ­ny. W klu­czo­wym momen­cie poja­wia się zaan­ga­żo­wa­ny apel prze­ciw­ko pogar­dzie i nie­na­wi­ści, zarów­no w wyda­niu anty­se­mic­kim, jak i homo­fo­bicz­nym. To robi wra­że­nie, jest istot­ne i aktu­al­ne, choć jed­no­cze­śnie bar­dzo dosad­ne, a takie tek­sty czę­sto źle się sta­rze­ją. Mam nadzie­ję, że tak nie będzie, bo Żywot i śmierć pana Her­sha Lib­ki­na z Sacra­men­to w sta­nie Kali­for­nia zupeł­nie nie­spo­dzie­wa­nie mnie zachwycił.

Tyl­ko zakoń­cze­nie try­wial­ne. Ale to już sobie Pań­stwo sami oce­nią, bo war­to poświę­cić na ten nie­du­ży tekst parę chwil.

5/6

PS. Dorzu­ci­łem R.E.M., bo uwiel­biam. Kupi­łem sobie Mon­ste­ra na Alle­gro za jakieś 12 zło­tych i leciał przez cały week­end. Boome­rze sta­ry, jesz­cze sobie kup Dire Stra­its w Bie­drze, może ktoś powie­dzieć, ale nic bar­dziej błęd­ne­go, tam są takie emo­cje — sub­tel­ne, wie­lo­wy­mia­ro­we, nie­oczy­wi­ste. Będę tego słu­chał zawsze, a naj­bar­dziej kocham numer ostat­ni. You. Pro­szę posłu­chać ze mną.

Dra­mat słodko-gorzki, czy­li “Żywot i śmierć pana Her­sha Lib­ki­na z Sacra­men­to w sta­nie Kali­for­nia” Ish­bel Szatrawskiej
Facebooktwitterlinkedintumblrmail
Tagged on: