Nie unosić Frei, czyli “Opowiadania” Josepha Conrada

Joseph Conrad - Opowiadania
Nowy wybór opowiadań Josepha Conrada w przekładzie Magdy Heydel to znakomity pretekst, by wrócić do małych form największego polskiego pisarza piszącego po angielsku. Chociaż właściwie nie trzeba pretekstów, żeby do niego wracać.

Tom pro­zy Con­ra­da z Czar­ne­go zawie­ra bar­dzo mia­ro­daj­ny wybór, bo dosta­je­my po tro­sze z każ­de­go ze zbio­rów wyda­wa­nych ory­gi­nal­nie na począt­ku ubie­głe­go stu­le­cia, z każ­de­go okre­su twór­czo­ści pisa­rza. Naj­wię­cej cza­su spę­dza­my na dale­kich Morzach Wschod­nich, ale na parę dłuż­szych chwil lądu­je­my i w Anglii, i w poli­sto­pa­do­wej Pol­sce. Nie ma tyl­ko Jądra ciem­no­ści, ale tego chy­ba niko­mu nie trze­ba przypominać.

Mnie nie trze­ba było nama­wiać — Con­ra­da czy­tam regu­lar­nie, mniej wię­cej raz na dzie­sięć lat, w dużych daw­kach. Z wyjąt­kiem Jądra ciem­no­ści, któ­re ma u mnie nie­zmien­nie 10/10 i do któ­re­go się­gam czę­ściej. Opo­wia­da­nia z Czar­ne­go tro­chę przy­spie­szy­ła powrót do Con­ra­da ze wzglę­du na prze­kład Mag­dy Hey­del, a zazwy­czaj do ręki wpa­da­ją tek­sty spo­lsz­czo­ne przez Anie­lę Zagór­ską. Ale przy­znam się szcze­rze, że przy oka­zji tej edy­cji i tak łyk­ną­łem zbio­rek Mło­dość i inne opo­wia­da­nia, któ­ry wisi sobie na Wol­nych Lek­tu­rach w wer­sji Zagór­skiej. Bo tak trze­ba i tak być musi.

Sztuka przekładu

Jak się czy­ta Con­ra­da w prze­kła­dzie Mag­dy Hey­del? Wspa­nia­le się czy­ta. Anie­la Zagór­ska wyko­na­ła przed stu­le­ciem genial­ną robo­tę i jej prze­kła­dy są abso­lut­nie kano­nicz­ne, ale jed­nak język tro­chę się zmie­nia, stąd coraz wię­cej przy­pi­sów w reedy­cjach tych tek­stów (zwłasz­cza w zakre­sie ter­mi­no­lo­gii mary­ni­stycz­nej). Mag­da Hey­del odświe­ża Opo­wia­da­nia Con­ra­da w taki spo­sób, by ich język był mak­sy­mal­nie zgod­ny z zało­że­nia­mi arty­stycz­ny­mi pisa­rza — uni­wer­sal­ny, ponadna­ro­do­wy, trans­kon­ty­nen­tal­ny, nie­mal prze­zro­czy­sty, a zara­zem plastyczny.

Naj­wię­cej chy­ba zyska­ło słyn­ne opo­wia­da­nie Amy Foster, w któ­rym poja­wia się postać tuła­cza — emi­gran­ta z Pol­ski. U Zagór­skiej pięk­ne zakoń­cze­nie opo­wia­da­nia tro­chę trą­ci­ło języ­kiem roman­tycz­nym, a Hey­del wrzu­ca wstecz­ny i wra­ca do sty­lu zdy­stan­so­wa­ne­go, wzmac­nia­ją­ce­go efekt obco­ści, pod­kre­śla­ją­ce­go nie­zro­zu­mie­nie, jakie­go doświad­cza Yan­ko Gooral. A dzię­ki temu tekst ma jesz­cze więk­szą siłę wyra­zu. Ale też przy­znaj­my szcze­rze — prze­kła­dy Zagór­skiej były na tyle dobre, że zesta­rza­ły się w bar­dzo nie­wiel­kim stop­niu, dla­te­go np. taką Mło­dość prze­czy­ta­łem sobie dwa razy, w sta­rym i w nowym prze­kła­dzie. Obie wer­sje tek­stu są znakomite.

Świeżość modernizmu

Naj­więk­sze wra­że­nie robią kla­sy­ki — Mło­dość: opo­wieść, Amy Foster i Freya z Sied­miu Wysp. Zwłasz­cza ten ostat­ni tekst, ujaw­nia­ją­cy świe­że spoj­rze­nie Con­ra­da na opre­syj­ną sytu­ację kobiet w świe­cie kolo­nial­nym, zna­ko­mi­cie zaświad­cza o ponad­cza­so­wym cha­rak­te­rze twór­czo­ści auto­ra Lor­da Jima. Freya wal­czy o pra­wo do samo­sta­no­wie­nia o wła­snym życiu i wła­snym losie, ucie­le­śnia­jąc tym samym isto­tę femi­ni­zmu bez jed­ne­go nawet uży­cia sło­wa na “f”: Nikt nie może mnie unieść. Nawet ty. Nie nale­żę do dziew­cząt, któ­re się uno­si. I tyle.

I na koniec — dobrze, że tym razem tomik nie zawie­ra tyl­ko samych tek­stów lite­rac­kich. Opo­wia­da­nia Con­ra­da w nowej edy­cji Czar­ne­go zawie­ra cie­ka­we i inspi­ru­ją­ce do kolej­nych lek­tur posło­wie pió­ra Mag­dy Hey­del. To powin­no być standardem.

5/5

PS. Czy mam swo­ją ulu­bio­ną pio­sen­kę o kata­stro­fach mor­skich? No jasne, że mam.

Nie uno­sić Frei, czy­li “Opo­wia­da­nia” Jose­pha Conrada
Facebooktwitterlinkedintumblrmail
Tagged on: